wtorek, 7 lutego 2012

1.Now everything will change.


- Oddawaj ! Teraz moja kolej ! CO ?! TAKI JESTEŚ ?! Chce rozwodu ! - z dołu rozniósł się głos Harrego. Tych kłótni małżeńskich dziennie wysłuchiwałam od groma, jednak po pięciu.. ( góra dziesięciu !) minutach Louis dawał żonie, chociaż nie wiem kto pełnił tu rolę kobiety, soczystego klapsa w tyłek i wszystko wracało do normy. Tak, może to jest normą dla mnie, a dla większości fanek chłopaków marzeniem, ale cóż. Nie moja wina, że jestem plemnikiem tego samego mężczyzny co Zayn Malik, nie ?
Zsunęłam się z krzesła przy fortepianie i skierowałam na dół. Pokój brata znajdował się spory kawałek od mojego, ale ten ryk emocji było słychać w całym domu. Pewnie znowu grali w jakąś sieczkę. Bez pukania otworzyłam drzwi.
- Nie słyszę własnych myśli. - westchnęłam opierając się na futrynę. Żaden nie raczył się nawet na mnie spojrzeć, przecież rozwalanie głów zombiakom jest takie pochłaniające. Pierwszy ocknął się Niall. Podczołgał się do mnie na czworakach i przybrał swoją mine #249 - oczy kotka ze Shreka.
- Wiesz co, Nel, wyglądasz dziś ślicznie.
- Okej, do rzeczy.
- Mój brzuch zaczął wyć serenadę ! - teatralnie zapłakał i pogłaskał się po sadełku. Jak on to robi, pytam się, jak ?! Je więcej od reszty chłopaków razem wziętych, a i tak wygląda jakby był niedożywiony. Pozazdrościć.
- Dopiero wepchaliście w siebie całe dwa talerze góry naleśników. Studnie bez dna.
- Nel, kochanie moje ! - Louis poderwał się z miejsca, złapał mnie wpół i przerzucił przez ramię – chodzi do kuchni My Lady, zrobimy naleśniory. To znaczy ty zrobisz a ja popatrze, stoi ?
Próbowałam się wyrywać, ale żelazne ramiona chłopaka zacisnęły się na mojej talii.
Pana Tomlinson`a traktowałam jak drugiego brata. Przekomarzaliśmy się jak stare małżeństwo, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Zresztą, całe One Direction stało się częścią mojej zwariowanej rodzinki. Liam to taki drugi ojciec, zawsze opiekuńczy i pomocny, Niall stał się synkiem, wiecznie głodnym i zrzędliwym. O Zaynie już wiecie. Harry to rękaw do wypłakania się, brat, ojciec, przyjaciel, coś do pobicia jak ci źle, ktoś, z kim można przetańczyć całą noc na parkiecie, albo przez 24 godziny oglądać romansidła z udziałem Hugh Grant`a. Do wyboru do koloru.
Lou posadził mnie na wysokim, barowym krześle. Po jakże zawiłej kłótni w drodze z śmietniska zwanego pokojem do kuchni ustaliliśmy, że tym razem on popisze się swoimi umiejętnościami kucharskimi.
- Ladies and Gentlemen, zapraszam na kolejny odcinek serialu Gotuj z Louisem ! Dzisiaj zajmiemy się naleśnikami. Brzmi cudownie, prawda ? Hm. Więc... - cały czas mówił do wielkiej łyżki, służącej to podawania sałatek – Najpierw... Co najpierw? A tak. To coś, widziałem jak mama się tym zajmuje. - mruknął i wziął do ręki 'tajemniczy obiekt ' - Hyyyym. Co to takiego jest ?
Spróbował otworzyć ów przedmiot z kosmosu i całą jego zawartość wysypał na siebie.
- Hahahahha! Babo, to mąka. - schowałam twarz w dłoniach z trudem powstrzymując śmiech.
Po około dwóch godzinach męczenia się z piekarnikiem, wojny na jedzenie i walki z bitą śmietaną naleśniki były gotowe. Postanowiłam jeszcze trochę z nimi pograć, ale gdy player Harrego zjadł mojemu rękę odmówiłam dalszej rzezi.
Wróciłam do pokoju. Jedyne miejsce w nowym domu, z którym czuje się związana. Wprowadziliśmy się tu jakiś tydzień temu. Poprzednie mieszkanie było maleńkie.. dzięki talentowi Zayna sytuacja finansowa rodziny się polepszyła i teraz mieszkamy w pałacu, dosłownie. Z natury nie potrzebowałam bogactwa do szczęścia, ale darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.
To miejsce było niespodzianką przygotowaną dla rodziców, mnie i Loli ( nieobecnej teraz, studiuje w innym mieście) przez brata. To wspaniałe z jego strony, ale moim zdaniem tamten dom nie był zły..
Mój pokój urządził tak, jak wyobrażałam go sobie w najskrytszych marzeniach. Fioletowo zielone ściany, wielkie akwarium, monumentalne łoże z baldachimem, komputer, telewizor i wszystko co niezbędne dla typowej nastolatki. Pomyślał o wszystkim, nawet czymś, o czym nigdy nie mówiłam że chce mieć. Mianowicie, w lewym rogu pokoju, na jego końcu, było duże 'wzniesienie', a na nim fortepian, gitara, perkusja, mikrofon i niezbędne nagłośnienie. Będę mu za to wdzięczna do końca życia.
Oboje odziedziczyliśmy smykałkę do muzyki po babci, która zabłysła w showbiznesie jako członkini sławnej w latach czterdziestych kapeli. Zayn idzie w jej ślady. Wiem, że byłaby niezmiernie dumna z wnuka, który jeszcze niedawno chodził po domu i załatwiał się po kątach, bo pielucha go denerwowała.
Po chwili zamyślenia z serii ` ah, ale ze mnie filozof `, siadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Na komunikatorze pojawił się znak dostępności Lilian.

- Skajpajujemy ?
- Dzwonie. Zamknij drzwi

- POOOCHWAAALOOOONYYYY ! - w obrazie przechwyconym z jej kamerki łatwo można stwierdzić, że impreza na której mnie wczoraj zabrakło była przednia. - NELLY, SKARBEŃKU, PĄCZUSZKU, PUCI PUCI ! - wykrzyczała ogarniając z twarzy kasztanowe włosy i ścieniowaną grzywkę.
- Hej hej, mam zacząć żałować że mnie nie było ?
- Nie żeby coś.. ale było FA – NTA – STY – CZNIE !
- I widać że jeszcze nie wytrzeźwiałaś.
- Nic straconego ! Jeszcze kiedyś upije cie jak świnie, zobaczysz. Szkoda że wczoraj ci się nie udało przyjść..
Zeszłego dnia, jako Mummy, Sister, Grandmother (czy co tam oni wymyślą) Direction (chociaż jestem nią tylko jak muszę zrobić coś do jedzenia i gdzieś się z nimi pokazać) musiałam iść z bratem na galę rozdania nagród. Może dla jednych byłoby to spełnienie marzeń, ale ja wolałam tego dnia bawić się z przyjaciółmi. Cóż ..obietnica to obietnica..
- Hej, ziemia do Cookie. - nazywała mnie tak, gdy chciała się ze mną przekomarzać. Otóż pewnego dnia paparazzi przyłapali mnie i Harrego na 'służbowym ciachu' w kawiarni. Zrobili mi niekorzystne zdjęcie gdy wpycham sobie do buzi 10 wielkich ciastek naraz i robię zeza rozweselając przygnębionego wtedy towarzysza. Zdjęcie znalazło się w wielu brukowcach, wszystkich znanych mi serwisach plotkarskich oraz stronach takich jak WeHeartIt z podpisem
` Run, Harry, RUN !! It's Cookie Monster !`
Pogadałam z nią jeszcze chwile i umówiłam się na jutrzejszą próbę. Warto wspomnieć że mamy swój kanał na wielu stronach ` młodych talentów ` . Nagrywamy własne covery, czasem z udziałem One Direction. Dzięki temu zyskałyśmy ogromną ilość widzów. Ale z tego powodu powinnam się raczej złościć, niż cieszyć, bo gdy chłopaki nie mieszali się w tą sprawę jakaś połowa mniej ludzi nas subskrybowała.
Zarzuciłam na siebie dużą bluzę i wyszłam na dwór. Mieliśmy duży ogród, z stawem, małym sadem i altanami. Wszystkie drzewa były teraz ozdobione chińskimi lampionami, które oświetlały kolorowym strumieniem prawie każdy zakamarek miniaturowego lasku. Usiadłam na dużej huśtawce. Znowu rozmyślałam, jak to mam w zwyczaju, powieki przyjemnie opadały..
- BUUUUUUUUUUU !! - z tyłu jakiś chłopak mocno popchnął mnie w plecy, przez co wysoko uniosłam się z huśtawką. - Nie śpij bo cie okradną !
- Haroldzie ! Hańba ci ! Wiesz jak się wystraszyłam ?
- Hej, jesteśmy w końcu be ef ef, no nie ? - parsknął śmiechem i rozhuśtał mnie wyżej. - Ten, robisz dobre naleśniki. Naucz mnie, bo jak pojedziemy w trasę ktoś musi wyżywić Niall`a.
Przez chwile milczeliśmy. Powoli się zatrzymałam, bo stwierdziłam że mi zimno.
- Choć, idziemy do domu. - złapałam go za rękaw i skinęłam w stronę budynku. Chłopaki od paru dni mieszkali razem z nami. To niedługo się skończy, ale przyzwyczaiłam się do ich obecności. Rodziców z kolei nie było, bo służbowo wyjechali.
- Ej. Mogę cie o coś spytać, Cookie ?
Za ciasteczko dostał ode mnie porządnego kuksańca.
- Bo wiesz.. jest taka sprawa. Razem z chłopakami myśleliśmy czy nie pojechałabyś z nami do tej szkoły. Ty i Lilian. Macie predyspozycje..
O kurde ! Kompletnie o tym zapomniałam.
Miesiąc temu do Liama przyszedł list ze szkoły Mr. Cravena. Cała piątka została zaproszona do wzięcia udziału w kursie dla.. jak on to nazwał ? Hmm. Megautalentowanych. Hahahaha. Też mi coś. Niech jadą, okej. Pięciogwiazdkowy kurort wypoczynkowo - rekreacyjny, możliwość obcowania z światowej sławy gwiazdami – proszę bardzo. Ja tam nawet się cieszyłam, że Zayn ma taką możliwość. Ale po co tam taka niczym nie wyróżniająca się Nel ?
- Oj Hazza. Chyba Lou coś wam dosypał do tych naleśniorów. - zaśmiałam się i rozmasowałam rozbolałe nadgarstki od trzymania się łańcuchów.
- Mówię poważnie. - spojrzał się na mnie z taką powagą jak nigdy. Zaraz, czy to Harry ? - Twoi rodzice nie mają nic przeciwko. Mogą tam was przyjąć razem z nami, bo Zayn zajął się podrzuceniem im waszych filmików. Poza tym nie będziecie tam jedynymi, które nie są znane w showbiznesie. A Lilian się zgodziła..
- CO ?! Nienienie. Stop. Wiesz ile ona wlała wczoraj w siebie alkoholu ?! Jak można takie sprawy załatwiać z człowiekiem w takim stanie. Poza tym co z liceum, z moimi planami na przyszłość ?
- Tam czeka na Ciebie przyszłość. Z nami. - wyszczerzył się do mnie i przytulił, jak to miał w zwyczaju, powodując że brakowało mi tchu.
_______________
Huuuuuuuh ! * zipie * .Więc pierwszy rozdział już jest ! :D Kurde. Aż mnie palce bolą. 
Pewnie już widzicie mniej więcej zarys fabuły. Proszę was o wyrozumiałość, bo to jeden z moich pierwszych blogów tego typu.. Jak doszukacie się jakiś błędów rzeczowych / stylistycznych bardzo proszę o uwzględnienie tego w komentarzu, jeśli będziecie go pisać.(o co bardzo byłabym wdzięczna) Jestem otwarta na krytykę bo chcę być z dnia na dzień lepszym bloggerem.  Zdecydowałam się napisać blog o 1D, bo od jakiegoś czasu bardzo spodobał mi się ten zespół. Nie wiem o nich wszystkich ciekawostek typu ' Lou kocha marchewki ', ale obiecuje że się dokształcę.  : >
a, i zapomniałabym
Dziś natrafiłam na około 2-3 blogi, gdzie główną bohaterką jest siostra Zayna. Na prawdę, szkoda że akurat taki scenariusz w głowie sobie ułożyłam. Chciałabym, żeby to opowiadanie się czymś wyróżniło, ale trudno.. 

4 komentarze:

  1. Boże, myślałam, że padnę, jak przeczytałam: "Haroldzie! Hańba ci!" XD Genialne, czekam na next'a. Wspaniale piszesz :)

    [only-one-direction.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham to, że napisałaś o rozmowie na Skype, bo to właśnie na nim, spędzam ostatnio najwięcej czasu i rozmawiając praktycznie tak samo, jak dziewczyny w opowiadaniu :D
    Mam rozumieć, że pierwszy rozdział? Chciałam Ci powiedzieć, że jest naprawdę świetny. Zakochałam się. Dodaję do poleconych u mnie na blogu, jeśli tylko pozwolisz :)
    Chciałam jeszcze bardzo podziękować za komplement, że ładnie piszę. To wiele dla mnie znaczy i cieszę się, że Ci się podoba.

    [iwannafeelurlove.blogspot.com] - pojawił się już czwarty rozdział! Zapraszam do komentowania i czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie , ciekawe. Teksty mi się chyba najbardziej podobają. Styl pisania też mi się podoba , niby potocznie ,ale da się wszystko fajnie wyobrazić. Harold i Nel? Fajna by była para Nel i Lou , jakoś pod pasowali mi. Czekam na kolejny odcinek. Pozdrawiam ;)

    http://dance-with-me-tonight.blogspot.com/ Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń